czwartek, 21 lutego 2013

Kot.

Siedzę przy laptopie z mieszanymi uczuciami. Studia odciągnęły mnie od internetu, pochłonęły czas. Straciłam częściowo motywację i zapał, z jakim rysowałam. Miały mnie rozwinąć, a czuję się jakbym stała w miejscu. 

Mój mózg uznał, że najrozsądniej będzie prowadzić bloga SYSTEMATYCZNIE, aby nabrać większego tempa (aktualnie prawie wcale nie rysuję). A przyszłe prace, szkice, może przydadzą się do późniejszych projektów, bądź może i do portfolio. Ma profesja ma do siebie to, że trzeba sprawić, aby wielu potencialnych  klientów o mnie słyszało, a ja gówienko robię w tej sprawie.

Zatem, z rozsądku i dla przyjemności, przybywam z kolejnymi pracami, i obiecuję odzywać się przynajmniej raz w miesiącu.



Oto jest rysunek kota. Ten przeklęty.
Przesiedziałam nad nim 18 godzin, o ile dobrze pamiętam.
Kociamber stworzony został ołówkiem, kredkami, oraz w niektórych częściach farbami. Na podstawie zdjęcia. Tworzony z zamiarem późniejszego sprzedania i a zysk miał być pewnej osobie wręczony...

Aktualnie wisi sobie na ścianie tej osoby.


A to jest z kolei szkic. Znaczy się... oryginalnie praca miała być czarno biała, ale w trakcie się rozmyśliłam. Stąd też tyle godzin bawienia się.


Odezwę się w przyszłym tygodniu. Obiecuję! >:C

3 komentarze:

  1. Niesamowite, wygląda jak żywy! Świetnie wszystkie szczegóły dopracowane.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładny. W szarościach też wyglądałby uroczo.

    OdpowiedzUsuń